F

czwartek, 4 sierpnia 2016

Wróciłam Do Hameryki!

Pampa paaaa ra!!! Wróciłam! Czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda? Dwumiesięczne wakacje, które przecież jeszcze trwają totalnie mnie rozleniwiły. Blog był ostatnią rzeczą, nad którą chciało mi się siedzieć. I chociaż zdjęć z Polski mam wiele, to smutno mi je publikować. Wciąż bardzo tęsknię za wszystkimi i nie mogę się doczekać grudnia! Zostało tylko 20 tygodni, czyli muszę przetrwać 20 weekendów, poniedziałków i piątków.

W niedzielę przeprowadzam się z powrotem do San Francisco i chyba już od środy zaczną mi się pewne zajęcia związane z kursem nauczycielskim. Będę pisać na bieżąco co i jak.

Co do nowości z mojego obecnego Amerykańskiego życia, to zauważyłam kilka wad, które wcześniej jakoś mnie nie obchodziły, ale po tak długim czasie w Polsce, zaczęło mnie co nieco irytować. Mianowicie, system pocztowy tutaj. Jeśli zamówiło się paczkę np. na amazonie itp., to listonosz, czy firma kurierska zostawia ją pod drzwiami! Najczęściej na schodach i taka paczka może sobie tam leżeć cały dzień nawet, dopóki jej nie weźmiesz, albo ktoś inny jej nie zwinie. Nie jest tak, że tutaj nie ma złodziei (już dwa razy mnie okradziono - raz rower i raz kurtkę), ale jest to pewnego rodzaju sprawa, która nie mieści mi się w głowie i po prostu nie pojmuję tego rozumowania. Podobna sprawa ma się z ważnymi listami, u nas zazwyczaj potrzebny jest podpis, jeśli otrzymujemy urzędowe pismo. Tutaj niekoniecznie. Moje prawo jazdy, zieloną kartę (!), kartę ubezpieczenia (której nie wolno nikomu pokazywać!) zostały po prostu wrzucone do skrzynki, która nie ma żadnej kłódki! No szok!

Kolejna sprawa ma się do TV. Nie żebym jakoś często TV oglądała, ale nie mieliśmy internetu przez kilka dni i tak jakoś nie było co robić, kiedy na dworze temperatury sięgały ponad 40 stopni. Jeśli w Polsce ktoś narzeka na reklamy, tutaj dostałby kociokwiku. 5 minut programu/filmu i 7 minut reklam, czasami nawet takich bardziej zaawansowanych, jak nasz Mango, gdzie można kupić garnki i te wszystkie fajne miksery, dzięki, którym gotowanie staje się proste niczym zagotowanie wody w czajniku. Reklamy pojawiają się nawet podczas wiadomości. Wyobrażacie sobie reklamy co 5 minut w trakcie Faktów, albo Wieczorynki?

To na tyle z cyklu Dziwne Rzeczy w Hameryce. Zapraszam na przegląd zdjęć z wypadu do Fort Bragg, które okazało się być zimniejsze o 20 stopni niż Willits (gdzie obecnie mieszkamy) i nikt mi o tym nie powiedział.













3 komentarze:

  1. Ja zaglądam! Czekamy na fotorelacje z PL :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też zaglądam.Czytam i oglądam zdjęcia z przyjemnością.Życzę wszystkiego dobrego.Halina

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates