F

czwartek, 5 maja 2016

Mój Zwykły/Niezwykły Dzień

Dzisiaj pokaże jak wygląda mój dzień. Niedawno zrezygnowałam z pracy i teraz sama mogę wybierać kiedy i gdzie chcę pracować, a to dlatego, że zostałam nauczycielem zastępczym. W poniższym dniu nie mogłam iść do pracy ponieważ miałam ważne spotkanie w sprawie mojego kursu nauczycielskiego.

Pobudkę miałam o 6.30 i jest to moja zwykłą godzina, o której się budzę. Zjadłam śniadanie, zazwyczaj płatki z mlekiem, albo gofry z owocami, ubrałam się i poszłam pobiegać nad oceanem.

Godzina 7.30 - jestem już nad oceanem. Poprzednio mogłam biegać na jezdni, ale akurat dzisiaj ją ponownie otwarto i musiałam wrócić na ścieżkę. W drodze powrotnej wbiegłam na plażę i biegłam już po niej do miejsca gdzie zaparkowałam samochód.




A na samym końcu mieszkam ja.

Godzina 9.00 - wykąpana i odżywką na włosach uczę się na jutrzejszy egzamin. Na tutejszym collegu studiuję wychowanie przedszkolne. Tutaj robiłam notatki na egzamin z artykuły o Ulicy Sezamkowej. Badania wykazały, że program ten ma negatywne oddziaływania na małe dzieci i opóźnia ich gotowość do czytania i pisania. Zbyt szybkie przetwarzanie informacji, hałasy, zmieniające się błyskawicznie postacie i sceny oraz nie mające z nimi nic wspólnego wyskakujące litery i numerki powodują w dziecięcym umyśle chaos. To co nam dorosłym może wydawać się interesującym, pouczającym programem, dla dziecka jest zbiorem informacji, które ciężko jest mu połączyć. Taki nadmiar informacji i brak logicznego i prostego połączenia powoduje u dziecka wyłączenie części mózgu odpowiedzialnej za łączenie faktów, mowę i czytanie. Ja w ogóle jestem przeciwko temu, aby dzieci młodsze niż 3 lata oglądały telewizję.
10.15 - ubrana  i gotowa do wyjścia. Musiałam iść do biblioteki, żeby wydrukować dokumenty na przedłużenie mojej zielonej karty. Weszłam też na pocztę, żeby wysłać jeszcze inne dokumenty. Nie lubię papierkowej roboty.
Biblioteka w West Portal jest bardzo klimatyczna.
Na ulicy West Portal, która jest sama w sobie takim małym miasteczkiem. Są tutaj fajne knajpki, sklepy, poczta.
I mój ulubiony lumpeks. Siec GoodWill, to charytatywne sklepy. Ten na West Portal  ma najlepsze ciuchy, bo też i klientela jest nie byle jaka. Nic nie kupiłam, bo jestem obecnie spłukana:) Ale pooglądać zawsze można.
I wracam już do samochodu. Typowa ulica w San Francisco, z mniej filmowej dzielnicy.
Godzina 12.00. Weszłam do supermarketu Safeway po małe zakupy
Godzina 12.30. Kupiłam m.in napój Kambucha. Jest on tutaj bardzo popularny. To taki fermentowany napój, pełen samych dobrych rzeczy i alkoholem, ale tylko 0,5%. Moim ulubionym smakiem jest mango, tutaj akurat miałam bezsmakową, która tak naprawdę smakuje jak tanie wino:) W bibliotece mogłam odebrać książkę, którą zamówiłam jakiś czas temu.
A na obiad bajgle z jagodami.
Godzina 13.00. Zrobiłam amerykańską kanapkę. Czyli nakładasz co tylko masz i przykrywasz drugą połówką, a potem przekrawasz na pół. Amerykanie nie jedzą kanapek w "polskim" stylu, czyli odkrytych.
Godzina 13.20. O 14.00 miałam spotkanie na uniwersytecie. Pogoda była ładna i było w miarę blisko (tylko 3 większe wzniesienia) pojechałam więc rowerem. W San Francisco rowerzyści noszą kaski. Nie jest to obowiązek, ale stwierdziłam, że jak wszyscy to ja też:) W Polsce byłabym pewnie wyśmiana, gdyby wyjechała w takim kasku na ulice:)
13.45. Na San Francisco State Uniwersytecie. Prawdziwe życie kampusowe.
Obok budynku, w którym miałam spotkanie odbywał się pokaz tańców meksykańskich?
Godzina 16.30. Powrót do domu, szybki obiad, czyli zupa pomidorowa i kasza z poprzedniego dnia i powrót do nauki, a raczej robienia notatek. Tym razem o tym jak pomóc dzieciom w nauce czytania. Około 18.00 pojechałam z J. to galerii, żeby kupić koszule dla niego na rozmowę kwalifikacyjną. I około 19.30 byliśmy z powrotem. Resztę czasu poświęciłam na dokończenie moich notatek, ogarnięcie mieszkania i napisanie tego posta. Teraz czas na prysznic!

2 komentarze:

  1. Ciekawy punkt widzenia z tą Ulicą Sezamkową. W Polsce nie słyszałam czegoś takiego, ale jakby się głębiej zastanowić, to rzeczywiście Ulica była taką trochę bajką mającą ADHD :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z punktu widzenia dorosłego program wydaje się być bardzo ciekawy i zabawny, ale dla 2-3 latka to za dużo informacji, których nie rozumie. Może potem oczywiście powtarzać literkę, albo numerek, ale nie będzie miało to dla niego żadnego znaczenia, a nie o to chodzi w nauce.

      Usuń

Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates