F

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Rowerem w Poznaniu

Kiedy mieszkałam w Poznaniu, to objeżdżałam na rowerze wszystkie możliwe miejsca. Moją stałą i ulubioną trasą była ścieżka wokół jeziora Rusałka, a nawet dalej nad inne jeziora. Do centrum nie wybierałam się chętnie, ponieważ nie ma tam ścieżek rowerowych. Jazda po chodniku nigdy nie należała do moich ulubionych, a teraz przyzwyczajona z San Francisco, że po chodniku się nie jeździ, muszę manewrować pomiędzy samochodami. Bardzo denerwują mnie też wszystkie krawężniki, które zamiast obniżać się na skrzyżowaniach albo przejściach, bardzo często są na tyle wysokie, że nie sposób przejechać.

Po objechaniu moje ulubionej trasy i zjedzeniu podobno najlepszych lodów w Poznaniu, pojechałam na Stary Rynek. Tam rower zostawiłam i pochodziłam po uliczkach, czekając na umówione spotkanie z koleżanką. Bardzo spodobała mi się rowerowa kawiarnia na Placu Wolności. Zamówiłam americano i rozmiar tej kawy był po prostu śmieszny. Za malutki kubeczek zapłaciłam tyle samo co w SF, za tę samą kawę tylko 3 razy większą. Nie tylko kawa przeraziła mnie ceną i wielkością, ale też ceny w restauracjach. W przeliczeniu na dolary, wychodzi tyle samo co w Stanach, tyle że ja tam zarabiam 4 razy tyle co ludzie w Polsce. To wyjaśniałoby pustki w większości restauracji, ponieważ zwyczajnie nie można sobie na to pozwolić. Mam nadzieję, że się jednak mylę i tak źle nie jest.









1 komentarz:

  1. Kocham Poznań. 6 lat mojego życia i masa świetny wspomnień <3

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates