F

wtorek, 2 czerwca 2015

Jestem w Polsce

Jestem w Polsce. Po 24 godzinach lotu i przesiadywania się na lotniskach jestem na polskich ziemiach. Pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy to zieleń. Jest tak intensywna, soczysta i jest wszędzie. Nie mogłam się napatrzeć przez okna samolotu na pola układające się w kolorowa mozaikę. Tak jakby ktoś specjalnie wymieszał płytki ceramiczne i ułożył sobie podłogę na Polsce.

Będąc w Stanch wiele razy wyobrażałam sobie, jak to będzie w Polsce. Teraz kiedy tutaj jestem, mam wrażenie, że w San Francisco nigdy nie mieszkałam i obudziłam się po prostu ze snu. Dziwne jest to strasznie.


Po wyjściu z samolotu uderzyło mnie ciepło. Nareszcie poczułam, że mamy przecież lato! Bo w SF lato, to najzimniejszy okres w ciągu roku, z ostatnich dni tam pamiętam tylko mgłę, mgłę i mgłę. Tutaj najchętniej od razu wskoczyłabym w krótkie spodenki i sandały.

Dobrze jest być w domu.

Nie tylko zieleń i ciepło okazało się być dla mnie inne. Do takiej listy zaliczyć mogę:
  • bardzo dużo i bardzo małe znaki drogowe
  • sygnalizacja świetlna jest po tej samej stronie co samochód
  • małe samochody
  • małe łyżeczki wyglądają na mikroskopijne
  • piekarnie i cukiernie są wszędzie, no i chlebek:)
  • pączki pachną
  • trzeba płacić za wszystko... toalety, parkingi, autostradę
  • reklamy
  • metalowe płoty
  • chmury kłębiaste
  • robi się ciemno o 22.00, a nie o 19.00!
Mój pierwszy dzień spędziłam w domu, na wsi. Poznałam kucyki, pochodziłam po polach i ogrodzie, zjadłam jajka, gdzie żółtko zajmuje 90% miejsca i ma pomarańczowy kolor.












Ogródek pełen warzyw. Mamy już truskawki, sałatę, rzodkiewkę. Czekamy na ogórki, pomidory i fasolkę.


Taki widok z okna miałam przez 24 lata

A taki z tyłu domu





0 komentarze:

Prześlij komentarz

Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates