F

poniedziałek, 18 maja 2015

Tego Chciałabym Się Nauczyć

Mój angielski jest naprawdę dobry. Rozumiem wszystko co się do mnie mówi, bez przeszkód potrafię rozmawiać, nie czuję też znanej z początku blokady. O niektórych rzeczach myślę po angielsku i nie tłumaczę już każdego zdania w głowie, tylko po prostu je wypowiadam. 

Chciałabym się jednak nauczyć pisać płynnie po angielsku. Mam wciąż problem z pisaniem; takim ładnym, składnym, bez błędów. Pisanie krótkich wiadomości to nie problem, schody zaczynają się dla mnie przy napisaniu eseju. 

Cały proces nauki języka zajął mi 4 lata. Pamiętam, kiedy pierwszy raz pojechałam za granicę (Nowy Jork) i nie potrafiłam zamówić sałatki w restauracji, albo zapytać się o cenę portfela w sklepie. Czułam wtedy po prostu wstyd. 2 lata angielskiego w liceum, 3 lata na studiach i nie potrafię się wysłowić? Po powrocie wzięłam się za swój angielski. Drukowałam  codziennie strony z 60 nowymi słówkami, słuchałam podcastów na mp3 wszędzie gdzie tylko mogłam. Dojeżdżała akurat pociągiem na studia, więc miałam sporo czasu na dzienne słuchanie. 

To co najbardziej zapamiętałam z tego okresu, to wkuwanie na pamieć! Tak, tak... wkuwanie całych zdać, wałkowanie w kółko tych samych. Zapisałam w ten sposób całe zeszyty, a strony ze słowami po jakimś czasie wyglądały jak wymiętolone chusteczki. 

Po czwartym roku studiów wyjechałam na program work&travel z firmą Camp Leaders. Pracowałam na kuchni na campie w Teksasie. Byłam zmuszona do rozmawiania w języku angielskim i tak naprawdę, to tam dopiero zaczęłam otwierać buzię i przestałam się bać mówić. Jeśli ktoś ma ochotę na taki wyjazd, to jak najbardziej zachęcam i odpowiem na wszelkie pytania! Osobiście uważam, że był to jeden z lepszych wyborów w moim życiu. 

Wciąż też pracowałam nad nowymi słówkami i zapisywałam zdania w zeszycie, do tego doszły codzienne rozmowy z J. na skype, jego przylot do Polski, potem moje wyjazdy za granicę, zamieszkanie w Angli i w końcu w San Francisco, gdzie pracuję z dziećmi i to od nich uczę się najwięcej. Dorosła osoba nie zawsze mnie poprawi, gdy coś powiem źle, a dzieci nie mają żadnych oporów! I jest to dobre, bo uczę się na błędach:) 

Polecam serdecznie jedyną stronę, z której korzystałam na początku mojej nauki. Lubiłam szczególnie zakładkę "Blog", gdzie w przejrzysty sposób wyjaśniona jest cała gramatyka. Strona tutaj - IESL.

A po co mi płynne pisanie po angielsku? Po pierwsze dlatego, że nie mogę zdać pewnego egzaminu, gdzie trzeba napisać wypracowanie  i nie może ono zawierać błędów gramatycznych, czy stylistyczny. Egzamin pozwoli mi na rozpoczęcie kursu nauczycielskiego i zostanie certyfikowanym nauczycielem w Kalifornii. Od sierpnia zaczynam studia w miejscowym college'u i będę szlifować angielski na poziomie super zaawansowanym:) Jeśli ktoś ma pytania dotyczące studiów w USA, to proszę napisać. 

A jak ty uczysz się języków obcych? 

Wpis powstał w ramach zadania z bloga Sen Mai

12 komentarzy:

  1. Nie uczę się... I to mnie ściska każdego dnia. Jakoś trudno mi się zabrać w domu, a powinnam! Od września planuję iść na kurs niemieckiego, więc może wtedy coś się ruszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś zdeterminowana i na pewno i tą umiejętność opanujesz! Dasz radę! Ja uczę się każdego dnia, jednak nie potrzebuje tak specjalistycznych umiejętności jak ty, więc starczy dobra znajomość gramatyki + duża ilość słów z zakresu który mnie interesuje :) lubię się uczyć więc to fajna zabawa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja niestety mam taką blokadę jak mówię, rozumiem wszystko. Jednak brakuje mi pokonania tej bariery :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Pisać jak pisać. Chciałabym płynnie mówić po angielsku, na co dzień nie mam okazji mówić po angielsku, więc zapominam wszystko. A uczyłam się 8 lat angielskiego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to znam, tyle lat języka w szkole i nic, pustka w głowie. Na mówienie pomaga słuchanie po angielsku, na pisanie podobno czytanie.

      Usuń
  5. mam ten sam problem z tureckim- spokojnie się dogadam, wszystko zrozumiem, powoli, bo powoli, ale przeczytam, pisanie jednak to koszmar. Chyba efekt tego, że uczyłam się sama i zależało mi po przeprowadzce aby szybko zacząć mówić, pisanie nie było mi potrzebne więc je tak trochę zepchnęłam na bok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turecki, ciekawe:) A pisanie pewnie o wiele trudniejsze ńiż po angielsku, chociaż nie wiem, jak z gramatyką.

      Usuń
  6. Po kursie niemieckiego, zabieram się za odświeżanie angielskiego! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba czas wziąć się ostro za angielski... Zacznę śledzić Twego bloga, coby z tyłu głowy ten wpis mnie drążył :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam kciuki za Twoją naukę angielskiego w piśmie :) I zazdroszczę życia w Stanach :) Kto wie? Może i ja za kilka lat będę tam pracować? :)
    Zapraszam do mnie na to samo wyzwanie www.goga91.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z kolei mam wrażenie, że potrafię pisać po angielsku i wręcz robię za długie i zbyt rozbudowane zdania zamiast uprościć to, co zamierzam przekazać. Natomiast mam duży problem z mówieniem po angielsku. Być może to przez moją nieśmiałość i małomówność. Jakiś czas temu odkryłam kilka fajnych miejsc w sieci związanych z nauką angielskiego i mogę polecić m.in. engvid - https://www.youtube.com/channel/UCKRBA9XfgzAtJodE4t8cUeg oraz http://english-at-tea.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz i lnki:) Chcociaż mi nie pomogą za bardzo bo z rozuminiem u mnie ok. Gramatykę też znam, a idiomów uczę się na co dzień, muszę poćwiczyć tylko pisanie... Czyli nie tyle gramatyczne rzeczy, ale stylistyczne:) podobno można to udoskonalić dużo czytając.

      Usuń

Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates