F

niedziela, 12 kwietnia 2015

Przegląd Tygodnia

Weekend spędziłam bardzo aktywnie. Jeździłam rowerem wzdłuż oceanu, po parkach i mojej ulubionej dzielnicy SF - Richmond. Pedałuję ostro pod górkę i pozwalam sobie na odpoczynek przy zjazdach z górki. Puszczam wtedy kierownicę, otwieram ramiona i lecę jak ptak:)

Dodatkowo dostałam ostatnio fazę na przygotowywanie przeróżnych aktywności dla dzieci z mojej pracy. Potrafię przez godzinę przeglądać pomysły w internecie na zabawy tematyczne, w bibliotece bardziej ciągnie mnie do działu dla dzieci i mogłabym tak tam zostać cały dzień i czytac bajki. W głowie naradzają mi się coraz to nowe pomysły projektów, które chyba zacznę spisywać, bo następnego dnia zastępują je już inne i nic nie pamiętam. Mam nadzieję, że nie jest to chwilowa fascynacja, ale małe hobby i dzięki temu jeszcze przyjemniej będzie mi się chodziło do pracy.
Gdybym miała dzieci, to byłyby chyba one pierwszymi sprawdzianami tych wszystkich pomysłów i zabaw:) Narazie pozostaje mi opiekowanie się cudzymi. Szukając bajek dla dzieci przypomniało mi się, że jak byłam mała, to najbardziej podobało mi się kiedy mama albo tata opowiadali mi bajkę, tak po prostu z głowy. Najczęściej to ja i mój brat byliśmy głównymi bohaterami i przydarzały nam się najróżniejsze przygody. Postanowiłam to sprawdzić na dwóch dziewczynkach, którymi opiekuję się czasami w weekendy. Ich mama jest Polką, więc mówią po polsku, co jest bardzo fajne, bo nie mam tutaj szansy porozmawiania po polsku za często. Opowiedziałam im bajkę o Jasiu i Małgosi, ale to one były głównymi bohaterkami i zostały zamknięte w klatce przez wiedźmę, która karmiła je czekoladowymi tortami i lodami truskawkowymi. Bohaterem, który je uratował był ich piesek Perringo, który ugryzł wiedźmę w tyłek i ta wpadła do piekarnika, gdzie usmażyła się na złocistego kurczaka:)Dziewczynkom baaardzo się podobały i kazały mi w trakcie pododawać rożne szczegóły, dzięki temu sami stworzyliśmy naszą własną bajkę.

Koniec bajki bomba, kto nie słuchał ten trąba!

Zapraszam na zdjęcia z zeszłego tygodnia!

Pojechałam rowerem na plażę, gdzie starsznie wiało więc opuszczałam ją z piaskiem pomiędzy zębami:)




Widac kawałek SF

I moja trasa do tego miejsca


Słońce mocno świeci a kolagenu pod oczami coraz mniej, dlatego kupiłam kapelusz.

Niedzielny popołudniowy spacer w Golden Gate Park i Ocean Beach






W niedzielę o 9 rano miałam moją pierwszą prywatną lekcję jazdy na rowerze. Tzn. ja uczyłam 6-latka. W przyszłym tygodniu mam takich lekcji aż 4! Bardzo miła praca.
Tutaj własnie odbyła się lekcja. Piękna pogoda była w tą niedzielę.


A tak spędziłam sobotni wieczór. Tutaj przygotowywanie mojej postaci do gry zwanej Role Play Game, czyli wcielasz się w wybraną postać, a za pomocą kości i nadanych cech prowadzisz grę z innymi postaciami, poprzez opowiadanie historii. Czyli taka gra komputerowa na żywo.

A potem była gra Doodle, śmieszna gra towarzyska, gdzie trzeba wykorzystac swój zmysł odległości

Wypożyczyłam książki dla dzieci, nie moich, ale tych ze szkoły, ponieważ naszym tematem przewodnim w przyszłym tygodniu będzie wieś!

I zrobiłam takie oto pacynki:)

A na koniec pochwalę się jeszcze, tym że jestem szczęśliwą posiadaczką fasolek wszystkich smaków Bertiego Botta, tych z Harrego Pottera.
Cały czas uczę się nowych słówek, tego nigdy za wiele.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates