środa, 1 kwietnia 2015

Cele Życiowe

Jest takie miejsce po drugiej stronie Golden Gate Bridge, gdzie turyści już nie schodzą, choć to bardzo dziwne, bo widoki są bajeczne. W dodatku na drzewie, tuż nad wodą powieszone są huśtawki. Magiczne miejsce, czarna plaża, z tyłu las, z przodu ocean, ogrodzona skałami po bokach. I jak tu się nie pohuśtać z takim widokiem?


Cieszą mnie małe chwile, jak lądujący motyl na pąku kwiatka, jak fale uderzające o brzeg plaży, jak znalezienie nieuszkodzonej muszelki. Nie stawiam sobie już dalekosiężnych celów, albo takich zupełnie pozbawionych głębszego sensu, jak np. wejście na Mount Everest, czy przepłynięcie Atlantyku na tratwie, nie obchodzi mnie już nawet zjedzenie lodów w Rzymie, czy wypicie herbaty pod Big Benem. W większości, moje obecne cele to takie, które dają coś mi poprzez danie czegoś komuś innemu. Moje cele to nie tylko dążenie do spełnienia własnych zachcianek, ale uszczęśliwienie innych, albo nauczenie się czegoś nowego. 

"Życiem którego celem jest spełnienie osobistych pragnień, prędzej czy później przynosi gorzkie rozczarowanie" - Albert Einstein



Dlatego chciałabym zrobić mój pierwszy chleb na zakwasie, upiec tonę chruścików dla mojej rodzinki, być lepszym słuchaczem, objechać moją rodzinną okolicę na rowerze. Chciałabym najeść się w Polsce rurek z kremem do syta i pobić mój rekord 6 schabowych przy jednym obiedzie:) Chcę umieć znowu bez problemu przebiec 21km, tak po prostu dla siebie, chcę czytać tylko książki polskich pisarzy, bo uwielbiam te niuanse językowe, które umykają w tłumaczeniach.
A jak dorosnę to wybuduję sobie domek przy lesie, będę siadać na ławce przed nim i pić herbatę z sokiem malinowym i miodem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...