niedziela, 15 marca 2015

Wycieczka w Okolice San Francisco

Od kiedy nie muszę uczyć się na moje egzaminy, spędzam więcej czasu na dworze. W niedziele lubię wybrać się na krótką wycieczkę w mieście albo poza, bo tyle jest tu do zobaczenie jeszcze! Chociaż mieszkam już w San Francisco rok, to mam wrażenie, że nie zobaczyłam nawet połowy tego co można. Muszę się też wybrać w końcu na wsypę Alkatraz, żeby zobaczyć słynne więzienie.

Dzisiaj wybraliśmy się do Miur Woods, które znajduje się na północ od miasta. Już od jakiegoś czasu chciałam tam pojechać, bo podobały mi się opisy tego miejsca. To taki najbliższy od miasta las z sekwojami, czyli drzewami, które mogą osiągnąć około 121 metrów wysokości i mają charakterystyczne czerwone drewno. Z racji, że jest to NAJBLIŻSZY las od miasta i była to niedziela, masa ludzi zdecydowała się tam wybrać. W weekendy staram się unikać dzieci (z uwagi na stały kontakt z nimi podczas dnia), ale w lesie było czasami więcej dzieci niż drzew. Dodatkowo całe autokary turystów i dokładnie wyznaczone ścieżki, gdzie nie można się nawet zgubić. Za wstęp zapłaciliśmy po 7 dolarów od osoby i stwierdziliśmy, że chociaż wsparliśmy ochronę tych drzew, bo sam las w ogóle nam się nie spodobał. Pod koniec naszej trasy, myślałam już tylko o tym , że by uciec od tych wszechobecnych ludzi jak najszybciej.

O wiele lepsze trasy i w dodatku puste, dzikie i darmowe można znaleźć wokół domu J., gdzie mieszka jego mama. Czego J. nie zapomniał mi wypomnieć, gdy wracaliśmy do domu.

Po drodze wstąpiliśmy do piekarni rosyjskiej, gdzie pieką najlepszy chleb w Kalifornii. Taki chleb jadłam tylko w Polsce. W piekarni spotkałam moją znajomą Ulę, która mieszka już tutaj od 10 lat, a jej dzieci chodzą do tej samej szkoły, gdzie ja pracuję. Był tam tez jej tata, który przyjechał w odwiedzinach. Miałam więc szczęście porozmawiać chwilkę po polsku:)

Wstawiam zdjęcia i zmykam zrobić sobie sznytkę z miodem:)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...