F

piątek, 7 listopada 2014

Co u Mnie Nowego

Nieszczęścia chodzą parami. Na szczęście potem jest ta pewnośc, że już nic gorszego nie może się przytrafic. We wtorek, czyli dzień, który od rana spędzam w ogrodzie botanicznym na szkoleniu, a potem jadę rowerem do firmy, gdzie mam staż, wydarzyły mi się dwa małe nieszczęścia. Pierwsze to takie, że nie przyjęto żadnych z moich ubrań do lumpeksu, który skupuje używane ubrania, ale wcześniej robi selekcję. Moje ciuchy były podobno już niemodne. Nie wiem, więc z jakiej to racji mają czasami takie rzeczy, co noszą chyba tylko 50 - letnie hippiski z Texasu.

Drugie nieszczęście to przebita dętka w rowerze, w drodze na staż i to w dodatku w nowej oponie! Rower jest już w sklepie rowerowym i do odbioru będzie jutro. Pewnie najechałam na jedną z rozbitych butelek na ulicy Market, przez którą to przejazd, można porównac do skoku narciarskiego, czyli jak dobrze rowerem nie jeździsz, to śmierc murowana.

W końcu wybrałam się na ulicę Haight, przez kawałek, której przeszłam i kupiłam nawet mały prezent dla taty i włożyłam do paczki, która czeka na wysłanie od dwóch miesięcy. Ulica Haight była niezwykle spokojna, nie ma w ogóle porównania z tym co się tutaj dzieje latem, gdy zapełnia się turystami, a restauracje pękają w szwach. Może wyjaśnię, że ulica ta, to najbardziej hippisowska ulica w mieście. Pełna jest leniwych cpunów, bezdomnych w wieku produkcyjnym i wszelakich dziwaków-freaków. I przez to jest tak popularna.

Rano w ten sam dzień poszłam do mojego ulubionego sklepu z warzywami i produkatami z Europy Wschodniej i Bliskiego Wschodu




Witryna na Haight

Ulica Haight


Na Haight weszłam do księgarni

Elektryczne autobusy tylko w San Francisco!

Jedna z witryn

I kolejna. Tutaj kupiłam prezent dla taty;)

Weszłam do tego sklepu i w środku było jakby się cofnąc 50 lat w czasie










Poranek w pechowy dzień

Pierwszy raz w życiu jadłam okrę

Financial District o 17.00, po wyjściu ze stażu. Po przesunięciu czasu, robi się ciemno bardzo wcześnie

Autobusem do domu z zepsutym rowerem na przodzie autobusu na specjalnej obręczy dla przewozu rowerów

2 komentarze:

  1. Uwielbiam takie odkrywanie zakamarków miast. Sama mieszkam teraz w Anglii i uwielbiam odkrywać zarówno "swoje" miasto - Portsmouth, jak i inne regiony Anglii. Przez takie wpisy i fotorelacje można naprawdę poznać dany region, nie tylko kojarzyć te najbardziej charakterystyczne aspekty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przynajmniej raz w tygodniu staram się zobaczyć nowe miejsce

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates