F

poniedziałek, 20 października 2014

Susie's Cake

W niedzielę rano wybrałam się w końcu do Susie's Cake. Nie mogłam się zdecydowac, który kawałek tortu wybrac i w końcu wzięłam ich słynny red velvet. Na pewno tam jeszcze wpadnę, jak będę w okolicy. Na ulicy Chestnut, gdzie znajduje się cukiernia jest całe mnóstwo restauracji, kawiarni, księgarni, akurat zakończył się tam półmaraton kobiet i było baaardzo tłoczno. Po drodze do domu, zatrzymaliśmy się jeszcze na ulicy Clement, gdzie jest najfajniejsza księgarnia pod słońcem, Green Apple Bookstore. Wysokie, stare półki, aż po sam sufit i mnóstwo używanych książek, w bardzo dobrych cenach. Częśc ulicy była zamknięta, bo był tam akurat Farmers Market, które w niedziele wyrastają w mieście jak grzyby po deszczu:)









Raz w tygodniu chodzę na szkolenie do ogrodu botanicznego. Ma ono przygotować mnie i innych uczestników do bycia przewodnikiem bo ogrodzie i do pracy z dziećmi. Ogród ma służyć jako miejsce, na podstawie którego będziemy budować nasz program  i ogrodu mamy używać jako narzędzia do zainteresowania dzieci procesami w przyrodzie i podstawowymi wiadomościami na temat roślin, chociażby tego, jakie są role poszczególnych elementów kwiatka, drzewa... Bardzo lubię te zajęcia, które trwają ponad 3 godziny i oprócz wykładów, częścią szkolenia są spacery po ogrodzie i poznawanie go.

W jeden z dni, wybrałam się na półgodzinny spacer spacer po ogrodzie, do części, w której nigdy nie byłam. Kwiaty rozkwitają tutaj przez cały rok, a z uwagi, że temperatura nigdy nie spada poniżej zera, albo nawet nie jest zimno, ogrodem można cieszyć się przez cały rok. Było niestety mgliście i trochę ogród stracił przez to na zdjęciach.

W ten dzień miałam zamiar pojechać na Haight street, żeby zrobić małe zakupy i odwiedzić najlepsze lumpeksy w mieście. Obudziłam się jak zwykle wcześnie rano i nie pomyślałam, że sklepy są pozamykane o 9 rano, a nie chcąc wracać pod górę do domu na rowerze z myślą o zmarnowanym czasie, pojechałam właśnie do ogrodu botanicznego, który był po drodze.


Miseczki








Otwarte były tylko sklepy spożywcze i kawiarnie

Jedno z wielu graffitii na Haight Street

2 komentarze:

  1. Graffitti - WOW! robi wrażenie...

    super sprawa z takimi lekcjami dla dzieciaków w ogrodzie botanicznym. pomyślałam sobie - czemu w Polsce o czymś takim nie słyszałam?.. czy tylko wydaje mi się, że tu nie ma na takie akcje pieniędzy?... eh

    OdpowiedzUsuń
  2. Być może przyjdzie to z czasem.... Cały program tutaj jest wolontariatem. Pracownicy ogrodu dostają normalne wynagrodzenie, ale zamiast siedzieć na stłku prowadzą takie zajęcia.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates