sobota, 11 października 2014

Stairway Walks in San Francisco III

Dzisiaj pokaże kilka zdjęc z ostatniej, jak narazie wycieczce po schodach San Francisco. Ostatnie dni były bardzo pracowite dla mnie, ale i udało mi się dużo zwiedzic, co pokażę w kolejnych postach.

Mam obecnie 4 prace, z czego dwie są płatne, a 2 inne robię dla przyjemności i dla szansy na robienie w końcu tego, co naprawdę chcę. Pierwszą moją pracą jest, praca w restauracji w kuchni, jako kucharz. Chociaż, to może zbyt wielkie słowo, bo moim najtrudniejszym obowiązkiem tam, jest zrobienie omleta. Podszkoliłam mój hiszpański, bo pracuję tylko z Latynosami, a niektórzy po angielsku ani Be ani Me. Za co lubię tą pracę, za to, że moja lodówka, po każdej nocnej zmianie jest pełna i mam darmową kawę.

Moja druga praca to praca z dziecmi. Od niedawna jestem trenerem rowerowym. Czyli jeżdżę z dziecmi na wycieczki rowerowe poza miasto, albo do parku i po prostu pilnuję ich. Czyli robię to co lubię najbardziej, jeżdżę na rowerze. Ostatnio byłam na Angel Island, która jest przepiękna oraz w Marine, po drugiej stronie zatoki. Rejs promem i widok na miasto - bezcenne.

Trzecia praca, to staż w firmie zajmującej się planowanie przestrzennym. To już jest blisko związane z moim wykształceniem. Pracuję na komputerze i krótko mówiąc z bazy danych robię mapy, dotyczące ochrony zdrowia, środowiska albo otwartych przestrzeni. Aktualnie pracuję nad dwoma dużymi projektami, których zleceniodawcami jest kilka "county", rodzaj województw.

Moje ulubiona praca, to wolontariat w Ogrodzie Botanicznym. Chodzę tutaj raz w tygodniu na szkolenie, aby zostać przewodnikiem dla dzieci po ogrodzie. W przyszłym tygodniu sama poprowadzę jedną grupę, więc muszę znaleźc czas, żeby móc się przygotować. Bardzo się cieszę na to i nie mogę się doczekac. Dotychczas, chodziłam na zajęcia, na których zwiedzaliśmy ogród i uczyliśmy się jak w interesujący sposób opowiadac o roślinach dzieciom.

Tak napięty plan wymaga ode mnie bardzo dobrej organizacji i zgrania tego wszystkiego ze sobą, żeby miec jeszcze czas na odpoczynek. Praktycznie nie ma takiego momentu, żeby czegoś akurat nie robiła. Oprócz tego znajduję czas, na to, żeby biegac, pobycz z chłopakiem i zrobic pranie. Marzenie o chodzeniu, jak w Amerykańskich filmach do pralni, spełniło się i okazało się byc jednym z moich ulubionych momentów, bo mam wtedy ponad godzinę czasu, tylko dla siebie i mogę w spokoju wśród 20 pralek zatopic się "Piaskowej Górze" Joanny Bator.











Las eukaliptusowy. Myslałam, że eukaliptus to taki krzak, a tu proszę, to akie dosyc duże drzewo.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...