F

piątek, 27 czerwca 2014

Vapor

Na dzisiejszy lunch w pracy kupiłam kanapkę, z wietnamskiego baru, tuż obok mojego domu. Wejście do środka zapawiadało dwie rzeczy:

1. Przepyszną, tanią ($3.85) kanapkę Banh Mi, taką, że można poczuc się jak na gap year w Wietnamie, jedząc uliczne żarcie z budek na kułkach, siedząc na swoim skuterku.

lub

2. Totalna katastrofę, tanią wersję Banh Mi z Bi-Rite ($10).

Bo, gdy się tam weszło, to przywitał mnie mały, miły Pan, mała galaretkowata słodkośc na ladzie, słodkie kubeczki z Bubble Tea, kilka chipsów na półce i mizerna lista z daniami. Nad ladą latały sobie muszki, a z tyłu był sobie zlewozmywak, a pod nim wszelkie dostępne na rynku detergenty. No to prawie jak w Azji. I problemy żołądkowe też były potem jak w Azji.

W Sunset budzę się co rano i za oknem widzę mgłę. Tak nisko się unosi, że moja głowa spokojnie do niej sięga. Lubię chodzic wtedy po spokojnych ulicach, wspinac się na wzgórza i patrzec jak najdalej się da.






Kupiłam to w chińskim sklepie, za jakieś śmieszne pieniądze. Jest to najlepsza rzecz do gotowania na parze! Zazwyczaj robimy na tym warzywa, ale też czasami chińskie pierożki. Czas gotowania jest o wiele krótszy, niż na elektrycznym garnku do gotowania na parze, który kiedyś miałam.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates