czwartek, 1 maja 2014

Spring Rolls

Dzielnica, w której mieszkam jest opanowana przez Chińczyków. Najlepsze są ich supermarkety. Wchodzisz i nic nie wiesz. Na początku, pierwszym twoim odruchem, jest bardzo często, odruch wymiotny. To zależy, czy wejdziesz od strony mięsnej, czy od strony warzywnej. Dział mięsny wygląda jak najlepiej zaopatrzony rzeźnik. Dopatrzyłam się: ogona świńskiego, języka krowiego, serc kurzych, żołądków świńskich i kurzych, czarnych kurczaków, kurczaka, który jest nazwany "na wpół nieświeży kurczak". Do tego wszystkiego z tyłu za ladą panowie, tasakami obcinają kawałki mięsa z wiszących świń, albo ich części. W dziale rybnym, z żywymi i martwymi rybami można kupić na wpół żywe żaby.

Kupiłam tam papier ryżowy do spring rollsów. Spring rollsy to takie zawijańce, do których można włożyc co tylko się chce. Papier ryżowy jest sztywny, ale po zanużeniu na kilka sekund we wodzie, staje się miękki i bardzo elastyczny, prawie jak skóra i pozostaje już taki.

A tutaj papier do spring rollsów




Mój najładniejszy spring roll (w tłumaczeniu znaczy wiosenny zawijaniec)

Do środka włożyłam: kaszę kuskus nasączoną sosem z mięsa. Włożyłam kurczaka, którego marynowałam w przepysznej marynacie z imbirem, sosem sojowym, limonką i czosnkiem. Dołożyłam mango, marchewkę i liście kolendry. Kolendra bardzo fajnie podkreśliła smak reszty.

Niektóry papier ryżowy poprzerywał mi sie podczas namaczania

A tutaj mój sorbet z pomarańczy i cytryny

Wykonanie jest super proste:

3 pomarańcza
1 cytryna
300ml wody
2 łyżki cukru

Wodę z cukrem doprowadzamy do wrzenia. W międzyczasie myjemy cytrynę i jedną pomarańczę. Następnie, gdy woda będzie wrzeć, na tarce ścieramy z nich skórkę i gotujemy jeszcze przez 2 minuty. Odstawiamy do wychłodzenia i potem do lodówki na około godzinę. Po godzinie wyciskujemy sok z cytryny i z 3 pomarańczy do naszego syropu. Mieszamy i przecedzamy. Sok wlewamy do płaskiego plastikowego pojemnika i wkładamy do zamrażarki na kilka godzin. Co jakiś czas można, zamieszać trzepaczką.

Ostatnio w SF jest bardzo gorąco. W niedzielę pojechaliśmy poza miasto na południe, żeby powłóczyc się po wzgórzach nad oceanem. Ścieżki niestety nie prowadziły dookoła, dlatego nie mogliśmy przejśc całej trasy, bo zajęłoby to kilka godzin i potem trzeba by wracac do samochodu tą samą drogą. Widoki były za to bardzo ładne, zwłaszcza z wyższych partii.

Pojechaliśmy na południe od SF w stronę miasta Pacifica


Wygląda jakby było zimno, ale było bardzo ciepło. Mgła jeszcze unosiła się nad wierzchołkami, ale potem się rozpłynęła







1 komentarz:

  1. Spring rollsy musiały być pycha - mi zawsze brak czasu by je przygotować (robiłam tylko raz). Zazdroszczę i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...