F

niedziela, 13 kwietnia 2014

Paper

Nareszcie mam tutaj rower. W sobotę wybrałam się do centrum. Trochę to dziwne, że jestem tutaj już 4 tygodnie, a w centrum byłam zaledwie dwa razy. Mieszkam w dzielnicy nazywanej Sunset. Tutaj jest bardzo spokojnie, drogi skrzyżowane pod kątem prstym tworzą miłą dla oka siatkę. Zgubic się tutaj trudno (czego nie mogłam powiedziec o Newcastle). W okolicy przeważają chińskie sklepy, chińskie i tajskie jedzenie i oczywiście większośc mieszkańców to imigranci z Azji. Jest tutaj spokojnie, czas płynie wolniej. Zimne powietrze od oceanu potrafi nieźle wyziębic.

W centrum jest zazwyczaj cieplej, nie ma mgły, a ulice potrafią bardzo szybko się zmieniac. Mamy np. ulicę Market, przez którą przejechałam rowerem (zdecydowanie za daleko, bo potem musiałam wspinac się na wzgórza w drodze powrotnej). Więc Market, zaczyna się nieciekawie, na chodnikach przesiadują bezdomni, pootulani w grube koce, pomimo bardzo wysokiej temperatury. Grają oni w karty, szachy, albo po prostu siedzą. Można przejechac kilkadzisiąt metrów i mamy ekskluzywne sklepy, tabuny turystów czekających na popularną kolejkę, która wspina się po jednych z najwyższych wzniesień. Jest tak dużo restauracji, atrakcji, sklepów z pamiątkami, że trudno to wszystko objąc wzrokiem. Zdecydowanie męczące miejsce na dłuższą metę.

Do centrum wybrałam się też dlatego, żeby pójśc do sklepu papierniczego na Market. Sklep był ogromny i niesamowicie wyposażony. Nigdy przedtem nie widziałam tyle pięknych papierów i tego co można z nich zrobic. Kupiłam tam dwa plakaty, jeden ze starą mapą San Francisco, drugi z map świata... potem w domu zorientowałam się, ze jest to mapa za czasów ZSRR.
















Sunset i moja ulica

Mój dom

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates