sobota, 8 marca 2014

Grzebienisko

Do Grzebieniska jest 10 km. Jedzie się przez 2 wioski - Wilkowo i Wierzeję. Kiedyś jak się jeździło przez takie wiochy zabite dechami, to małe psy wylatywały z podwórek gospodarstw i ujadały za tobą, aż do końca wsi. Teraz obyło się bez tego na szczęście. Żywej duszy nie było na wsi, gdzieś tam można było zobaczyc panią pracującą w ogródku, albo dwóch panów składających gałązki przy rowie. Do tego autobusy odwożące dzieci ze szkoły do domów i kilku penerków rozbijających się samochodami po wiejskich ulicach.

Sklep abc w Grzebienisku wygląda tak jakby tylko jego nazwa się zmieniła, ale już w środku pozostał GS-owski. Kamienna podłoga, na ladzie stara, wysoka waga z dwoma szalkami. Obok zeszytu i kasy stał jeden tort, truskawkowy, nieprzykryty niczym, w temperaturze pokojowej. Z boku, leżały pojemniki z kukułkami i żelkami, a po lewej w lodówkach kiełbasy, szynki i wątrobianki. Pani za ladą, w biało-niebieskim fartuszku, nie była pewna, czy my jesteśmy zabłąkanymi turystami, czy urwałyśmy się ze szkoły. W innym sklepie potem, już w Wilkowie, pani sklepowa dokładnie się wypytała od kogo jesteśmy i że ona tak Pawełka (tatę) zna, bo razem do szkoły chodzili.

Za sklepem było muzeum rolnictwa. Co tutaj? Muzeum? Jeśli nawet było kiedykolwiek zwiedzane, to chyba 20 lat temu, jak wstawiano tam maszyny. A kawałek dalej było coś, co było czymś, co miało wizerunki Maryii, Jezusa i JP2. Urocze.

Jak to na wsi bywa, dwie młode kobiety, na rowerze przejechac nie mogą, bez zainteresowania. No więc w drodze powrotnej dowiedziałyśmy się, że "ale cipki macie fajne rowery".





Przydrożne kapliczki mają coś w sobie




















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...