F

czwartek, 30 stycznia 2014

Time Is Fast

I znowu jestem na dworcu, tym samym co 3 miesiące temu, a tak sie czuję, jakbym stąd w ogóle nie wychodziła. Tylko płaszcz mam inny, bo ten zimowy, ostatnio z Polski przywiozlam. Boję sie, że czas tak szybko leci i zanim mrugnę, będę tu siedzieć znowu, ale wtedy wyjeżdżając już na zawsze. Nie lubię tego, że trzeba to zostawić, te miejsca, co się znalo, te małe sprawy, że wiem którędy dojść na skróty, albo gdzie kupuje się najlepsze pączki.

Po wyjeździe zawsze ma sie wrażenie, że tam gdzie byliśmy, było lepiej niż w rzeczywistości.


niedziela, 26 stycznia 2014

Everything I Do

Marzyliście kiedyś o tym, że wsiadacie do taksówki, a tam czarny kierowca, który nadaje niczym Will Smith z Bajer Bel-Air i jeszcze śpiewa do tego? Ja tak! I moje marzenie się spełniło.

Wsiedliśmy ze znajomymi do takiej właśnie taksówki, i mieliśmy ze sobą gitarę i głośnik (jeden z kumpli gra w zespole i wracaliśmy z jego koncertu). Nasz taksówkarz tak się najarał tym, że wiezie zespół, że zaczął nam opowiadac, że on śpiewa i puścił nam Bryana Adamsa "Everythin I do" i nucił pod nosem, lekko zawstydzony, potem jeszcze była Whitney Huston i przy okazji opowiedział nam co nieco o sobie.

Było prześmiesznie, kiedy dopytywał się, kiedy jest nasz następny występ i że dałby nam swoją kartę, ale wszystkie już wydał.Na końcu ze swojego bagażnika dał nam kilogramy pomarańczy, które kupił po okazyjnej cenie, ale jak sam stwierdził, to za dużo dla niego.

See you next time!

A tu dwa zdjęcia, które zrobiłam w drodze, na koncert.

Robienie zdjec grafitii, to chyba taka mała kradzież czyjegoś talentu, albo to trochę hipsterowskie (ale co teraz nie jest?).


piątek, 24 stycznia 2014

Somewhere

Tutaj, w Anglii próbowałam znaleźc jakieś brzydkie miejsca. Na tyle brzydkie, że aż interesujące, albo, które za interesujące weźmie taki amatorski fotografik jak ja. "Fotografik" wzięty z cyklu filmów dokumentalnych "Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym", które bawiły nas około 10 lat temu, a teraz do obejrzenia na youtube. Wciąga.

Nie ma więc w tej Anglii, na tyle brzydkich miejsc, gdzie mroczna i zawiła historia ukryta jest pod warstwą farby olejnej, albo penisów namalowanych na kiedyś białych ścianach. Nie ma nic. Jest czysto, pięknie, tak jak powinno byc. Chyba.

Z racji dzisiejszego lenistwa, otworzyłam stare foldery ze zdjęciami z Polski i oto co znalazłam. To musiało być lato, bo zboże już gotowe było do młócenia i chłopcy we wiosce na rowerach byli, pewnie od rana do wieczora, no i salon gier w miejscowości wczasowej Mierzyn był otwarty. A i jagody były dojrzałe, więc nawet mogłabym byc blisko co do określenia, kiedy dokładnie to było.

Myślę, że jakbym tam pojechała teraz to nic by się nie zmieniło, wciąż te same ruiny po PGR-ach, te same bloki, gdzie balkony obwieszone praniem, póki jest pogoda.

Na kilku zdjęciach moja PNCŻ Z.


czwartek, 23 stycznia 2014

If You Wake Up at 6am

Kiedy człowiek budzi się o 6 rano z perspektywą całego dnia dla siebie, okazuje się, że te 24 godziny, to wystarczająco dużo. Więc nie rozumiem tych narzekań, że dzień mógłby byc dłuższy.
Poranne wstawanie z zamysłem zobaczenia wschodu słońca, okazało się klapą pierwszego dnia. Tzn. wstałam, poszłam, ale słońca nie było, tylko siarczysty deszcz spadł na moją głowę. Do domu wróciłam tak wyczerpana, że nawet gorąca kawa z mlekiem, mnie nie rozpogodziła i poszłam spac...Ale ja się nie poddaję, następnym razem, po prostu sprawdzę pogodę.

Zdjęcia, które zrobiłam, nie nadawały się do niczego (za ciemno, deszczowo), bo nie mam lustrzanki ze statywem, a zwykłą, no może taka trochę lepszą cyfrówkę.

Zdjęcia zrobiłam w Polsce, u mnie w domu, kiedy tam byłam ostatnim razem. Chciałam zrobic, więcej, w mieście, tych kamienic, tych pięknych ornamentów na budynkach. Ale jak już byłam na miejscu, to wydało mi się wszystko takie niedouchwycenia, niefotogeniczne.


Sunny Days

W Newcastle więcej jest dni słonecznych, niż tych pochmurnych. Oby tak dalej. Jak dotąd najcieplejsza zima w moim życiu. Najczęściej wybieram się do niedaleko położonego parku, a i przypadkiem weszłam na ulicę, gdzie aż roi sie od okien, które chciałam sfotografować.

Wydają się one takie samotne i jakby opanowane przez przypadkiem posadzone rośliny. Anglicy mają gust, do zdobienia swoich wejść, nie ma co.


czwartek, 16 stycznia 2014

Behind The Corner


Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates