F

środa, 9 października 2013

Podróż Za Jeden Uśmiech

Podróżowanie stało się w ciągu kilku ostatnich lat bardzo popularne. Oczywiście jak najtańsze, a najlepiej za darmo. Można przeczytać na kilku stornach internetowych o szalonych promocjach i kolejnych odważnych, którzy zdecydowali się na podróż dookoła świata, bez grosza przy duszy.

Czy cokolwiek jest za darmo, tak naprawdę? Ostatnio przeczytałam np. że jakaś para z Polski wyrusza w świat za przysłowiowy uśmiech, co to oznacza? A Mianowice podróżować, licząc na szlachetny gest ludzi poznanych w drodze, a to ktoś ich podwiezie, a to ktoś użyczy pokoju albo ewentualnie stodoły.

Sama jakiś czas temu, podczas pobytu w Indonezji pisałam o tym, że chcę zaprzyjaźnić się z lokalnymi, aby dostać darmowe lekcje surfingu. Mimo, że lekcja całodniowa kosztowała około 21 zł.. teraz z perspektywy czasu wydaje mi się to bardzo samolubne i po prostu głupie i wstyd mi za to. Dla mnie było to kilka złotych, dla kogoś tygodniowy zarobek...



Nie ma nic za darmo i jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, tego nauczył mnie już tata jak byłam mała. To, że ktoś nas gości u siebie, albo daje nam coś za darmo, nie oznacza, że można to wykorzystywać, czasami trzeba spojrzeć oczami tych osób. Czy to korzystanie z czyjejś uprzejmości i dostanie darmowej lekcji surfingu, czy też zakwaterowanie na kilka dni u poznanej rodziny, albo skorzystanie z couchsurfingu, powinniśmy tym osobom jakoś się odwdzięczyć.

W biedniejszych krajach , gdzie zarobki są nieporównywalnie mniejsze od tych w rodzimym kraju, dobrze jest zapłacić za gościnę, chociażby niewielką sumę, nie wykorzystywać niczyjej przyjaźni i zrozumieć, że nie jemy, nie śpimy i nie myjemy zębów za darmo, ktoś musi za to zapłacić. Czasami miłym gestem będzie zabranie ze sobą czegoś ze swojego kraju i obdarowanie tym potencjalnych gospodarzy, czy też kupienie składników na obiad.

Dlatego bardzo irytują mnie osoby, które wyobrażają sobie swoją podróż bez grosza jako najlepszy pomysł w ich życiu, myśląc, że za uśmiech i pogawędkę, można kupić wszystko. Chcą tworzyć międzynarodowe przyjaźnie, spać w chałupie i jeść rybę z ogniska, a przy tym nie wydać ani grosza, no bo jakie to jest cool. No bo oni przecież oferują swoją międzynarodowa przyjaźń.

Dlatego następnym razem, gdziekolwiek pojadę zawsze będę mieć w kieszeni kilka drobnych, że zapłacić przewodnikowi, który pokazał mi wodospad.

Zdjęcie z serii, gdzie ja to nie byłam.

1 komentarz:

  1. Mądry, skłaniający do refleksji tekst.
    Umiar, empatia i zdrowy rozsądek - niezbędne do godnego podróżowania tanio.. ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates