środa, 11 września 2013

Walking on the streets

W bibliotece wpadł mi w ręce przewodnik po Newcastle, opisujący znaczenie nazw ulic. Postanowiłam co jakiś czas przechadzać się tymi ulicami, razem z przewodnikiem w ręce i czytać historię miasta.

Newcastle jest miastem ze zwartym centrum, gdzie wszystko, co jest potrzebne można znaleźć, nie trzeba tak jak np w Poznaniu jechać na drugi koniec miasta po coś.

Transport w centrum jest tak zorganizowany, że większość miejsca jest przeznaczona dla pieszych albo dla autobusów, samochody nie mogą wszędzie parkować w centrum i drogi, po których musza się poruszać są ograniczone. Dzięki temu centrum jest zapełnione ludźmi o każdej porze dnia, jest głośno i miasto po prostu żyje.

Na pierwszą przechadzkę, wybrałam jedną z głównych ulic - rodzaj deptaku, która od lat jest ulicą targową. To tutaj mieści się pierwszych i najstarszych w Anglii dom towarowy Fenwick. Rodzinny biznes, którego początki sięgają 1882 roku.

Hasło reklamowe Fenwick głosiło Klienci są zaproszeni do rozglądnięcia się. Asystentom nie wolno rozmawiać z klientami. Rozejrzyj się dookoła dziś, nie kupuj. Na to będzie inny dzień Fenwick został otwarty jako dom towarowy z dobrymi markami, luksusowymi artykułami i po dziś dzień tak zostało. W środku można kupić perfumy, ubrania, jedzenie, meble albo zajrzeć do świetnego sklepu z zabawkami.


Skręcając w jedną z uliczek odchodzących od głównej ulicy Northumberland, doszłam do pływalni publicznej z tureckimi łaźniami i do City Hall. Pływalnia jest niestety od około roku zamknięta, ale miałam okazję być tam 3 lata temu. Łaźnie z basenem zostały otwarte w 1928 roku, a budynek został zaprojektowany przez głównego architekta miasta Johna Dobsona.



Troszkę pospacerowałam po tej ulicy.
Może dobrze tego nie widać, ale na szczycie budynku stoi statua przedstawiająca górnika wracającego z pracy. W ręce trzyma kilof i stoi na węglu.



W tle fragment budynku urzędu miejskiego z architekturą charakterystyczną dla lat 60-tych.

W kolejnej uliczce można zobaczyć ciekawą płaskorzeźbę, przedstawiającą historię miasta przez wieki. Można między innymi zauważyć nazwisko Stephenson'a, który to wynalazł lokomotywę parową, właśnie w Newcastle.


Z kolei w innej uliczne, na murze były takie oto twarze...
Zostały one odzyskane z innych budynków w mieście i umieszzone na jednej ścianie.

Konik wodny jest jednym z elementów herbu Newcastle




Na tym głównym deptaku, drugim po Londynie co do ważności handlowym centrum Wielkiej Brytanii w latach 30tych , na jednym z budynków, w czterech niszach znajdują się statuy lokalnych godności.


Następnie wybrałam się na Festival Jedzenia EAT!, ale nie zostałam tam długo, bo jakoś mnie nie zachwycił.

A tutaj już zdjęcia w drodze nad rzekę.




Nad rzeka Tyne. Most na zdjęciu przechyla się w dół, kiedy nadpływa wystarczająco wysoki statek.

Poszłam na chwilę do Baltic, takie centrum sztuki, z galerią, sklepem z artystycznymi pierdołkami i przepięknym widokiem na Newcastle i Gateshead.

Następnym razem pójdę szlakiem Richard'a Grainger'a... i herbaty Earl Grey

1 komentarz:

  1. Dawno juz nie bylam u Ciebie Beata, ale widze, ze caly czas piszesz swojego bloga! Cisze sie, mi zabraklo troche cierpliwosci. Miasto wyglada calkiem spoko, jak Ci sie tam mieszka?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...