F

sobota, 29 czerwca 2013

On The Road

Trzeci dzień miał być równie intensywny jak pierwszy. Nie udało mi się wykonać całego planu, ale wrażenia dostarczone podczas jazdy samochodem na wzniesieniach wystarczyły. Nie spędzałyśmy dużo czasu na terenie S'Arenal, miejscowości z plażą, hotelami i sklepami z pamiątkami. Rano pojechałyśmy na północ, zatrzymałyśmy się po ok. 50 km w miejscowości Inca, gdzie akurat był targ, podobny jak w poprzednim mieście, z tymże miał inny klimat, bardziej nowoczesny, chyba także przez miasto, które nie było już sennym miasteczkiem z kamiennymi domami, a większym, przemysłowym miastem. Targ rozchodził się na kilka ulic, można było kupić głównie ubrania, torby, buty, a rejon z warzywami był o wiele mniejszy niż poprzednio.




Targ w Inca




Z Inca skierowałam się w góry, celem był klasztor Monestir de Nostra Senyora de Lluc. Od niepamiętnych czasów, jeszcze na długo przed przybyciem chrześcijan na wyspę, było to najświętsze miejsce pielgrzymek. Odurzające górskie powietrze i liczne zagajniki dębowe, uważane za święte w epoce neolitu i starożytności. Klasztor posiada również szkołę dla chłopców oraz uroczy ogród botaniczny. Droga do klasztoru była dosyć kręta, ale to było nic w porównaniu z tym co czekało mnie dalej.




Ogród botaniczny






Moja imienniczka, urodzona na Majorce, w wieku 17 lat wstąpiła do zakonu.


Po zwiedzeniu klasztoru naszym celem byłą mała zatoczka, opisana jako niezatłoczona przez turystów. Brzmiało nieźle, droga tam prowadząca była przepiękna ale bardzo emocjonująca. Właśnie, kiedy w przewodniku jest napisane, że droga jest emocjonująca, oznacza to tylko, że jest ekstremalna, wąska, stroma i kręta. Trzęsły mi się nogi na tym odcinku.



Droga w dół, nie była jeszcze taka zła, ale wcześniej musiałam piąć się do góry aby zjechać na dół do zatoczki.






Po około 2 godzinach opuściłyśmy zatokę i skierowałyśmy się dalej na północ, do większego miasta Pollenca, gdzie weszłyśmy po 365 schodach, którymi idzie droga krzyżowa, prowadząca do kaplicy.





Potem pojechałyśmy jeszcze do portu, gdzie było masę turystów, głownie rodziny z dziećmi, stamtąd wróciłyśmy już do naszej miejscowości.

Na Majorce, jeździ się bardzo dobrze, wszystko jest doskonale oznaczone i naprawdę trzeba się postarać, żeby się zgubić. Jest bardzo dużo rond, prawie każde skrzyżowanie to rondo. Drogi są w bardzo dobrym stanie, tylko miejscami są ekstremalnie wąskie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates