wtorek, 18 czerwca 2013

Sleepy city

Drugiego dnia, nasze zwiedzanie wyspy, nie było tak intensywne. Głównym punktem był targ, w małej miejscowości Sineu w centrum wyspy. Obszar ten jest rolniczy i płaski, co odróżnia go od pozostałych części. Jeśli wcześniej wydawało mi się, że mijane miasteczka były senne, to te tutaj wyglądały jak wymarłe.

Na targ wyjechałyśmy rano o 8, co pozwoliło nam znaleźć dobre miejsce parkingowe. Na miejscu, stragany były już rozłożone albo właśnie były ustawiane ostatnie rzeczy. Nie było zbyt wielu ludzi i myślałyśmy, że tak będzie, sam targ wydawał się nieduży, skupiony na jednym placu i uliczce...jakież było nasze zdziwienie, gdy nie wiadomo kiedy i jak targ ten rozrósł się do ogromnym rozmiarów, stragany wypełniały każdą, małą uliczkę, tłum ludzi nie pozwolił poruszać się swobodnie, do tego muzyka z od ulicznych grajków i poczułyśmy się jak na prawdziwym targu.




Doskonałe rozmieszczenie targu, na ciasnych uliczkach, średniowiecznego miasteczka, na placach pod kościołem, kawiarnie z ogródkami, gdzie można było odpocząć i napić się kawy, tak różny od naszych polskich.


Jeszcze przed tłumami

Dzień zaczęłysmy od sernika z mango.






Piękne, skórzane torby




Po targu wybrałyśmy się do niedaleko położonych miejscowości Petra i Montuiri. Wąskie uliczki, zaparkowane samochody z boku i zero ludzi, no może kilku turystów w kawiarni na głównym placu. Prawdopodobnie dla mieszkańców jest za gorąco na to aby wychodzić na zewnątrz, dlatego domy zbudowane są bardzo blisko siebie, ograniczając dostęp promieni słonecznych, większość okiennic jest pozamykana, jedynie głośno grający telewizor potwierdza, że tam rzeczywiście ktoś mieszka. Co mnie zdziwiło, to w takich miejscowościach nie ma żadnego sklepu spożywczego, czy jakiegokolwiek. Czy oni wszyscy dojeżdżają do supermarketów położonych kilkadziesiąt kilometrów od stolicy wyspy Palmy?


Pusto...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...