F

poniedziałek, 29 października 2012

Essen 2012

Essen Spiel, jest jednym z największych na świecie konwentem gier planszowych i komiksów.

Dostanie się tam nie było takie łatwe, zajęło to nam 12 godzin, wybraliśmy autobus firmy Sindbad. Wyjazd był z Poznania wieczorem, a na miejscu byliśmy na drugi dzień rano, w samą porę na otwarcie kas. Impreza miała miejsce około 3 przystanki od dworca głównego- bilet na metro kosztował 2,60 euro, heh czyli dojazd 2 przystanki kosztował nas 20 zł, no cóż.

Na miejscu mnóstwo osób, wystawców, głównie z Niemiec, ale też z Polski, Rosji, USA. Szkoda, że większość gier do kupienia było w języku niemieckim.
Przy każdym stoisku można było pograć, wypróbować promowaną grę. Stoły zazwyczaj były zajęte i trzeba było mieć dużo szczęścia, aby akurat trafić na wolny stół, albo rozpoczynającą się grę.

Spędziliśmy tam 8 godzin, chodząc między halami, można było się zgubić. Kupiliśmy gry za 10 i 15 euro:)

Potem zostało nam już tylko czekanie na autobus powrotny do Poznania o 20.20.

Gry w jakie graliśmy to:

1. Star Wars - nie zafascynowała nas, ale może za krótko graliśmy.


środa, 10 października 2012

Baltic

Wycieczka weekendowa do Świnoujścia i do niemieckiej miejscowości Alhbeck. Zazwyczaj jedziemy wszędzie na jeden dzień: Warszawa, Zakopane!, Wrocław, Gdańsk. Kraków zaczęliśmy zwiedzać o 6 rano i o 12 było już po sprawie. Co zauważyliśmy, to że bardzo ciężko jest dostać śniadanie w Polsce, nawet o 8, czy 9. Większość restauracji, knajp jest otwarta od 10 lub 12.
Do Świnoujścia i do Alhbeck wybraliśmy się, ponieważ byłam ciekawa tej niemieckiej miejscowości po ty jak zobaczyłam ją na pewnym blogu. Białe domki, wzgórza... prawie jak San Francisco:)
Alhbeck okazał się bardzo miłym, spokojnym miejscem, troszkę uderza różnica między polską , a niemiecką stroną. Po niemieckiej dominuje w budownictwie kolor biały, domki mają urocze ogródki, a uliczki tworzą pagórkowate serpentyny. Po wjeździe do Polski od razu rzucają się w oczy BLOKI i jakiś taki nieład.
Nie mieliśmy żadnego noclegu w Świnoujściu, robiło się ciemno i zimno, mieliśmy rowery ze sobą. Uratował nas miły Pan w recepcji przy barze Kopytko, gdzie zjedliśmy schabowe. Zadzwonił do żony i w ten sposób noc spędziliśmy w mieszkaniu starszej Pani, która podała nam czekoladowy placek, zrobiła kawę i herbatę w szklankach w metalowych koszyczkach. Rano zrobiła nam kawę i herbatę i jak tylko usłyszała, że wstajemy, zaczęła smażyć naleśniki:)


Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates