F

poniedziałek, 26 września 2011

Indonesia

W Indonezji jestem już około tygodnia. Pierwsze 4 dni spędziłam razem z 700 studentami z całego świata w Jakarcie. Cieszę się, że już tam nie jestem, miasto jest zakorkowane, zatłoczone, głośne. Ruch na dogach jest niesamowicie duży, pierwszy raz widziałam tyle skuterów, są ich milion, pędzą przed siebie i trzeba być ostrożnym, aby żaden cię nie potrącił.

W sobotę każdy został oddelegowany na swój uniwersytet, mój jest w Mataram na wyspie Lombok. Miasto również jest opanowane przez skutery, ale panuje tutaj raczej atmosfera małego miasteczka, czy wioski. Na drogach oprócz skuterów można spotkać konika z wózkiem - rodzaj taksówki, samochody, małe busiki.
Pierwsze wrażenie z uniwersytetu nie są zbyt dobre. Muszę wspomnieć, że tutaj nie ma czegoś takiego jak punktualność, poczucie czasu, czy też plan. Nikt tak naprawdę nie wie, kiedy zaczynają się zajęcia, kiedy dostaniemy pieniądze i co z nami zrobić. Ale spodziewam się, że tak jest już od ponad 30 lat. Oprócz mnie jest tutaj nowych 10 osób, w tym 2 Polki.
Mieszkamy na razie w Mataram, ale razem z koleżanką z Polski rozglądamy się za domem w Sengigi, oddalonej od Mataram kilka kilometrów z pięknymi plażami i miejscówkami do surfowania. Ach i w Mataram codziennie budzą mnie nawoływania do modlitwy z meczetu, ponieważ większość mieszkańców to muzułmanie:)
Jakarta

Uczestnicy

Pierwszy widok na Lombok

Organizatorzy odebrali nas z lotniska

Wybrałam się Kasią na plażę do Sengigi

Pojawiło się dziecko

Potem więcej dzieci, potem jeszcze więcej i dorośli. Robili sobie z nami zdjęcia, how are you, what's your name i po 5 minutach się stamtąd zwinęłyśmy. Trochę za wcześnie się zatrzymałyśmy i trafiłyśmy na plażę, gdzie głównie byli lokalni mieszkańcy

Sengigi to droga przy plaży, z pięknymi widokami, drogimi hotelami, barami, restauracjami

Kupione w Sengigi w knajpce. Ten chips, jest o smaku krewetek, ale nie smakuje mi

Na ulicy w Mataram, Pani przygotowuje dla nas jeden z najlepszych napojów jaki piłam. Są to kawałki kokosa z mleczkiem, wodą, syropem i lodem. Pycha

Ciekawe kiedy mi się zbrzydnie

Kupione na ulicy w Sengigi, wszystko było bardzo pikantne z kokosowym posmakiem

Wynajęłam z Kasią skuter, bo bez niego nie można się tutaj przemieszczać. Kasia świetnie prowadzi, ja muszę się nauczyć, aby móc rano pojechać na targ po owoce:)

1 komentarz:

Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates