F

czwartek, 29 września 2011

First week

Cały ostatni tydzień skupia się na poszukiwaniu domu do wynajęcia w Senggigi. Nie jest to wcale takie proste, ale dzięki temu zawarłyśmy dużo lokalnych znajomości. Pytając się lokalnych o dom, zaraz wsiadamy na skuter i jedziemy, najpierw po bossa, potem po klucze. Widziałyśmy już kilkanaście, ale żaden nam się nie spodobał, albo cena jest za wysoka. No, ale znajomości się przydały, bo wygląda na to, że będziemy mieć darmową lekcję surfingu i snorkelingu:)

poniedziałek, 26 września 2011

Indonesia

W Indonezji jestem już około tygodnia. Pierwsze 4 dni spędziłam razem z 700 studentami z całego świata w Jakarcie. Cieszę się, że już tam nie jestem, miasto jest zakorkowane, zatłoczone, głośne. Ruch na dogach jest niesamowicie duży, pierwszy raz widziałam tyle skuterów, są ich milion, pędzą przed siebie i trzeba być ostrożnym, aby żaden cię nie potrącił.

niedziela, 18 września 2011

6 days SF

Wyjazd z domu nie okazał się taki prosty, jak myślałam na początku. 9 miesięcy poza domem nie widząc rodziny, znajomych wydawało mi się czymś strasznym i dołującym. Już mi przeszło. Po przyjeździe do Berlina, na lotnisko, przesiadce w Dusseldorf, wreszcie wylądowałam w San Francisco. Minął ponad rok od kiedy tutaj byłam, a mam wrażenie jakby nie było mnie tylko tydzień. Od razu przypomniałam sobie te wszystkie drobnostki, które tak odróżniają Stany od Polski. Uprzejmość ludzi dookoła, swobodny sposób bycia i rozmiar XXL po prostu wszystkiego. Spędziłam tutaj 7 dni, które zapamiętam na zawsze. Co tutaj robiłam...Byłam na lekcji rosyjskiego na Uniwersytecie San Francisco, starałam się pomóc jako wolontariusz w nauce angielskiego w szkole, co nie okazało się zbyt dobrym pomysłem, ponieważ zazwyczaj dzieci umiały lepiej angielski ode mnie. W sobotę zrobiliśmy mała wycieczkę rowerową po SF, zahaczając o Golden Gate Park, Golden Gate Bridge, przejeżdżając na drugą stronę mostu. Po pokonaniu niezliczonej liczby wzgórz, wzniesień, pagórków i wszystkiego co ziemia mogła wybrzuszyć byłam zmęczona jak mops. Co mogę powiedzieć, to tylko to, że miasto to jest idealne pod każdym względem, pogoda, widoki, ludzie, budynki, parki. Spacer po mieście w niedzielę, znowu przypomniał mi jak chodziłam po tych ulicach rok temu i ekscytowałam się każdym budynkiem, sklepem, mijaną osobą. Jutro samolot do Jakarty z przesiadką w Taipei, a mi na prawdę strasznie nie chce się opuszczać zatoki.

czwartek, 8 września 2011

Changes

Miałam dzisiaj lecieć do Chicago. Miałam zjeść tam deep-dish pizza. Miałam w niedzielę jechać pociągiem Zephyr California do San Francisco. Jestem w domu. Pociąg został odwołany, więc najważniejszy powód mojego przyjazdu do Chicago przestał istnieć. Zmieniłam rezerwację samolotu na 13 września z Berlina do SF.

Copyright © 2015 Before Sunset
| Distributed By Gooyaabi Templates